Numery archiwalne Przeglądu Lokalnego

2007 2008 2009 2010 2011 2012 2013 2014 

W aktualnym wydaniu:

Być jak gangster

 

Nie wyglądał na złodzieja. Zachowywał się normalnie. Wszedł do sklepu, rozmawiając przez telefon. Wyszedł chwilę potem z trzema sztukami gier do konsoli PlayStation o nazwie GTA V

 

W grze GTA można wcielić się w rolę gangstera lub dołączyć do członków mafii, którzy m.in kradną samochody i sieją zniszczenie na ulicach miasta. Złodziej na własnej skórze chciał poczuć adrenalinę dostępną wirtualnym przestępcom.

7 stycznia mężczyzna z widoczną łysiną czołową, ubrany w czarną kurtkę z kapturem, ciemne spodnie i białe buty z czerwonymi elementami odwiedził sklep "Neonet" przy ul. 1 Maja. Zdaniem marketu skradł trzy sztuki gier na konsolę PlayStation 4 o nazwie GTA V. Straty oszacowano na 750 zł.

Policja apeluje o pomoc w ustaleniu tożsamości mężczyzny. Informacje należy kierować do knurowskiego Komisariatu Policji (ul. Dworcowa 1A). Więcej informacji udziela st. asp. Tomasz Górak (tel. 32 337 25 32 , e- mail : tomasz.gorak@gliwice.ka.policja.gov.pl) .

 

 

jb

 

Improwizowana zazdrość

Foto: Maciej Dziaczko

 

Wybitny symfonik, Gustaw Mahler, powiedział, że to, co w muzyce najważniejsze, mieści się między nutami. Odnalezienia "najważniejszego" podjęli się uczestnicy Festiwalu Form Radykalnie improwizowanych. Zdaniem publiczności z zadaniem najlepiej poradziła sobie Klaudia Kaczmarek, malarka z Knurowa

 

24 godziny przed rozpoczęciem w Pałacu Młodzieży w Katowicach Festiwalu Form Radykalnie Improwizowanych Klaudia Kaczmarek odebrała telefon z zaproszeniem do udziału w nietypowym przedsięwzięciu. Moment wahania szybko ustąpił miejsca ciekawości, kiedy okazało się, że organizatorzy zaplanowali skonfrontować na jednej scenie malarstwo z muzyką.

- 10 dziewczyn podzielono na 3 grupy. Każda miała pół godziny na namalowanie obrazu. W tym czasie 2 grupy muzyków, jedna po drugiej, improwizowały na wylosowany przez nas temat. Muzyka płynąca w tle miała nas inspirować - opowiada knurowianka.

Tematem przewodnim jej grupy była zazdrość, pozostałych: gniew i głaz.

Każda z artystek miała do wyboru 4 kolory, które mogła w dowolny sposób mieszać. Klaudia postawiła na biel, czerń i błękit. Wspomina, że przez kilka pierwszych minut miała pustkę w głowie i na płótnie. Dopiero po chwili rzuciła się w twórczy wir.

- Nie myślałam nad tym, co maluję. Zależało mi, by popłynąć z muzyką. Świadomość, że mam za plecami publiczność, która śledzi każdy mój ruch, nie pomagała - opowiada malarka.

30 minut dla artysty, który potrafi czasem malować jeden obraz miesiącami, to niewiele. Czas szybko minął. Wtedy role się odwróciły. Malarki losowały muzyków, którzy podejmowali się interpretacji ich dzieł.

Klaudia wylosowała wiedeńską pianistkę Sylvię Bruckner i - jak twierdzi - to była jej przepustka do sukcesu.

 

Ciąg dalszy w aktualnym wydaniu

Szpaler nadal szczerbaty

 

- Tutaj kiedyś stały słupki - w październiku pan Ryszard pokazywał nam chodnik prowadzący do Miejskiej Szkoły Podstawowej nr 7. Ktoś je wyłamał, by móc bezkarnie parkować na trawniku. Urzędnicy obiecali wtedy zająć się sprawą. Co z tego wyszło?

 

- Wydamy zlecenie firmie na montaż kolejnych słupków. Nowe powinny pojawić się jeszcze w listopadzie - zapewniano nas w wydziale Gospodarki Komunalnej, Restrukturyzacji i Ochrony Środowiska.

Sprawdziliśmy, jak obecnie wygląda sytuacja przy ul. Jedności Narodowej. Ze zdziwieniem odkryliśmy, że samochody nadal parkują w miejscu niedozwolonym, a w szpalerze brakuje dwóch słupków.

- Niestety, krótko po tym, jak firma ponownie je zamontowała, ktoś zdążył usunąć słupki - usłyszeliśmy od pracowników wydziału GKRiOŚ. - Jeszcze beton nie zdążył porządnie zastygnąć...

Dewastacje uchodzą sprawcy na sucho. Prawdopodobnie to któryś z mieszkańców. Faktem jest, że za każdym razem słupki (koszt jednego to 150 zł) giną bezpowrotnie.

Urzędnicy zastanawiają się nad dalszym sensem uzupełniania luk w szpalerze.

Wiedzą, że ilość miejsc parkingowych w sąsiedztwie bloków przy ul. Jedności Narodowej nie jest wystarczająca. Nie oznacza to jednak, że każdy skrawek trawnika trzeba oddać kierowcom.

- Jeśli otrzymamy polecenie ponownego zamontowania słupków, tak się stanie - usłyszeliśmy w GKRiOŚ.

 

/pg/

 

Rock and WOŚP

 

Knurowscy wolontariusze zebrali 25 406,51 zł dla podtrzymania wysokich standardów leczenia dzieci na oddziałach pediatrycznych i onkologicznych oraz godnej opieki medycznej seniorów

 

Dwie wolontariuszki Ole spotkaliśmy przy przystanku Knurów Cegielnia. Było po godz. 11.00. Dziewczęta mają po 16 lat. Są kolejnym pokoleniem, które dało się porwać idei Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy. Wcześniej gimnazjalistki udzielały się w różnych akcjach charytatywnych, m.in. w Pomocnej Dłoni.

- Jest zimno, ale zamierzamy zbierać do godz. 18.00 - zapewniły.

Przyjechały do Knurowa ze Szczygłowic, by zwiększyć swoje szanse na uzbieranie jak największej kwoty.

- Ludzie chcą pomagać. Sami do nas podchodzą i wrzucają pieniądze do puszek - powiedziała Ola. W tym momencie podszedł do niej mężczyzna, by zapytać, ile trzeba wrzucić, by otrzymać orkiestrowy kalendarz.

Po chwili banknot wylądował w puszce.

- Kalendarz będzie dla córki - powiedział z zadowoleniem.

Przy kościele pw. Matki Bożej Częstochowskiej także sporo wolontariuszy, oczekujących na koniec mszy św. Niektórzy przezornie zabrali ze sobą termosy z gorącą herbatą. Jak się okazało, to był dobry pomysł.

Około godz. 13.00 grupkę wolontariuszy, złożoną z Klubu Honorowego Dawcy Krwi im. dra F. Ogana, można było spotkać przy ul. Szpitalnej.

Niespełna 50 kwestujących spotkało się w sztabie WOŚP (Kino Scena Kultura) o godz. 16.00. Był czas, by posilić się jedzeniem przygotowanym i dostarczonym przez restauracje "U Marysi" Marii Brzyskiej i "Barbórkę" Przemysława Dąbrowskiego, i zdać puszki.

Kto chciał, mógł wybrać się do Domu Kultury w Szczygłowicach, gdzie od godziny 15.00 trwał 23. Finał WOŚP.

Występy zespołów Bad Request, Eternus i Dust przeplatały się z prezentacją grup tanecznych, działających pod szyldem Centrum Kultury. Były m.in. majoretki i dziewczęta z grupy Ygrek.

Wzruszającym momentem było samodzielne wejście na scenę Antosi Wieczorek, której tato, Radosław, podziękował knurowianom za wsparcie.

Wzięciem cieszyły się orkiestrowe gadżety, za które widownia oferowała w licytacjach niemałe pieniądze.

Kiedy na scenie grały kolejne zespoły, Krystian Meizner (z WOŚP jest od samego początku) nie ustawał w kwestowaniu. Wysiłek opłacił się - wolontariusz zebrał najwięcej ze wszystkich (2695,92 zł).

Szkoda występu grupy Po godzinach, adresowanego do nieco starszych odbiorców, miłośników muzyki z kręgu Krainy Łagodności. Młoda widownia zignorowała muzyków, których starała się zagłuszyć.

Z zupełnie innym odbiorem spotkały się zespoły Whizper i The Cumpels. Pierwszy pokazał, czym jest mocne uderzenie. Uwagę zwrócił nowy, niezwykle żywiołowy wokalista, Monsieur Tasmano. Publiczność dosłownie wbiło w fotele, tylko nieliczni zdecydowali się podejść pod scenę i poskakać.

The Cumpels dostarczyli sporą dawkę bluesowo-rockowych brzmień. Miłą niespodzianką okazał się medley złożony m.in. z piosenek legendarnej grupy Breakout.

Przerwy techniczne między poszczególnymi występami odwlekły w czasie światełko do nieba. Sąsiedztwo kopalni wykluczyło pokaz fajerwerków. Uczestnicy Finału zadowolili się zimnymi ogniami i występem gwiazdy wieczoru, Ras Luta. Publiczność zapełniła miejsce przed sceną i dała się porwać muzyce reggae.

Centrum Kultury jest zadowolone z przebiegu knurowskiego Finału. Obeszło się bez incydentów, dopisała frekwencja, a wolontariusze zebrali więcej pieniędzy niż przed rokiem.

 

 

Tekst i foto: Paweł Gradek

 

Polecamy

© 2007 Przegląd Lokalny