Numery archiwalne Przeglądu Lokalnego

2007 2008 2009 2010 2011 2012 2013 2014 

W aktualnym wydaniu:

Zatankował i uciekł

 

Komisariat Policji próbuje ustalić personalia mężczyzny, który zatankował audi na stacji BP przy ul. 1 Maja, a następnie odjechał nie płacąc za paliwo

 

19 lipca o godz. 6.46 złodziej podjechał na stację benzynową BP przy ul. 1 Maja. Zatankował swoje audi 80 koloru czerwonego o numerze rejestracyjnym SJ 40008. Zamiast udać się do kasy, wsiadł do samochodu i odjechał.

Poszukiwany jest średniej budowy ciała. Na głowie miał białą czapkę bejsbolówkę. Ubrany był w czarną koszulkę z krótkim rękawem. Na końcach rękawów znajdowały się białe lampasy.

- Mężczyzna był w czarnych adidasach z jasną podeszwą i w czarnych skarpetkach - doprecyzowuje policja.

Osoby, które mogą pomóc w rozpoznaniu poszukiwanego, proszone są o kontakt z prowadzącym czynności wyjaśniające st. asp. Maciejem Milczarkiem (tel. 32 337 25 16) lub bezpośrednio z dyżurnym Komisariatu Policji (tel. 32 337 25 00).

 

/g/

Miała matka syna

 

19 sierpnia patrol Straży Miejskiej interweniował w jednym ze sklepów przy ul. Prusa. Około godz. 17 ochrona sklepu zatrzymała 14-letniego mężczyznę. Nastolatek wybrał się na zakupy, jednak „zapomniał” za nie zapłacić. Ochrona przypomniała mu o takiej konieczności.

- Na miejsce wezwano matkę, która odebrała syna - informują strażnicy miejscy.

Sprawą zajmuje się Komisariat Policji w Knurowie.

Trzy dni później kolejny „klient” wpadł w ręce Straży Miejskiej. W sklepie w przy ul. Ułanów, ochroniarz zwrócił uwagę na podejrzanie zachowującego się mężczyznę. Miał nosa. Klient chciał ukraść kawę o wartości 40 zł. Mężczyzna został przewieziony do komisariatu.

 

jb

 

Nowe dowody od 2015 roku

Wzór nowego dowodu osobistego

 

Na początku XXI wieku zamieniliśmy papierowe książeczki na plastikowe plakietki. W 2015 roku czeka nas kolejna rewolucja w dowodach osobistych. Tym razem znikną niektóre dane: wzrost, kolor oczu, adres zameldowania i podpis

 

1 stycznia 2015 wejdzie w życie ustawa zmieniająca wzór dowodu osobistego.

- Nowy dowód nie będzie zawierał już informacji o wzroście, kolorze oczu, adresie zameldowania, nie będzie także zeskanowanego podpisu - informuje Adam Ostalecki, naczelnik Wydziału Spraw Obywatelskich knurowskiego Urzędu Miasta.

Rezygnację z koloru oczu i wzrostu tłumaczy się ich zmiennością Wystarczy założyć kolorową soczewkę i wyższe buty, aby dane te straciły na aktualności. Zresztą w trakcie składania wniosku nie były w żaden sposób weryfikowane przez urzędników. Wątpliwości budzi obecność na liście "wyrzuconych" danych adresu zameldowania.

Adam Ostalecki uważa, że brak adresu zameldowania może spowodować problemy i wywołać niepotrzebne zamieszanie.

- Jesteśmy społeczeństwem, w którym dowód osobisty stanowi podstawowy dokument, którym na co dzień się posługujemy zarówno w obrocie administracyjno-prawnym (np. w urzędach), jak i cywilno-prawnym (np. w bankach, przy zawieraniu umów itp.) - tłumaczy naczelnik SO.

Adam Ostalecki zauważa, że nawet w przypadku zawarcia zwykłej umowy kupna-sprzedaży strony, biorące udział w transakcji, wymagają od siebie podania miejsca zameldowania.

- Choćby po to, aby mieć pewność co do kontaktu np. w sprawie zgłoszenia reklamacji czy też z ewentualnego dochodzenia roszczeń - dodaje Ostalecki.

 

Więcej w papierowym wydaniu PL

Nakręceni dla Laury

 

Rośnie góra nakrętek! Przynoszą je młodsi i starsi, z pełnymi workami przyjeżdżają grupy małe i duże. A wszystko dla Laury, 8-latki z mózgowym porażeniem dziecięcym

 

Laura nie potrafi jeszcze sama poprosić o pomoc, dlatego o wsparcie apelują jej rodzice. Ostanie tygodnie nie należały do najłatwiejszych. Laura zmagała się z kontuzją nogi, każdy krok sprawiał ból.

- Teraz jest już lepiej. Wróciliśmy do ćwiczeń – mówi Oriona Zawada, mama Laury.

Dziewczynka powoli i ostrożnie stawia kroki. Niestety w przypadku Laury nauka chodzenia to żmudny i długotrwały proces, przerywany napadami padaczkowymi.

- Ich ilość rośnie - dodaje ze smutkiem Oriona Zawada.

Pieniądze uzyskane ze sprzedaży nakrętek są przeznaczane na turnusy rehabilitacyjne. Laury była już na turnusie w maju, kolejny, na który zbierane są pieniądze, będzie w październiku. Aby w pełni opłacić turnus, potrzeba pięć ton nakrętek. Na razie rodzice uzbierali niecałe 2 tony.

- Laura potrzebuje czterech turnusów rocznie, stać nas tylko na dwa – informuje Oriona Zawada

Rodzice robią co mogą, aby pomóc córce. Nie jest łatwo. Pieniądze z nakrętek to kropla w morzu potrzeb, ale jak powtarzają rodzice, kropla bardzo cenna.

Knurowianie każdego dnia odpowiadają na wezwanie do pomagania. Odpowiadają tak, jak mogą: przynoszą nakrętki i wspierają dobrym słowem.

Ania Czapla ma 4-latka. Reklamówkę po brzegi wypełnioną nakrętkami pomogła jej przynieść babcia i siostra. Dziewczynka zbierała "zakręcone" prezenty dla Laury przez kilka miesięcy. Zbigniew Wierzba dostarczył nakrętki w zeszłym tygodniu.

- Pół roku zbierałem i nie zamierzam przestać- podkreślał knurowianin.

W piątkowe przedpołudnie do naszej redakcji zajrzeli niecodzienni goście. Z workami nakrętek przyjechali mieszkańcy Ośrodka Caritas Matka Boża Uzdrowienie Chorych.

- Dalej będziemy zbierać- obiecali. – A Laurę serdecznie pozdrawiamy!

Rodziców Laury wzrusza każda pomoc, każda przyjazna dłoń podana w tak trudnym czasie.

- Bardzo wszystkim dziękujemy! – powtarzają.

 

jb

Osłupiał i zwiał

Usuwanie szkód zajęło elektrykom kilka godzin

 

W poniedziałkowy poranek, na ul. Niepodległości runął słup energetyczny. Tir w trakcie nawracania uderzył w słup, złamał go i ... uciekł. - To była chwila- opowiada pan Stefan, świadek zdarzenia

 

Kierowca najprawdopodobniej pomylił kierunki i wykorzystując wjazd na parking przy ul. Niepodległości, chciał zawrócić. Jak się okazało, zamiar nie do końca się udał...

- TIR miał naczepę, był więc długi. I to właśnie naczepą uderzył w słup - opowiada pan Stefan.

Knurowianin, który akurat przebywał w ratuszu, wyszedł, aby zobaczyć co się dzieje. Kierowca zdążył już uciec. Słup z hukiem runął na ziemię.

- Całe szczęście, że nikogo obok nie było. Przecież tamtą drogą chodzi sporo ludzi. Moment i ktoś mógłby ucierpieć - nie ma wątpliwości pan Stefan.

Na miejscu pojawiło się pogotowie energetyczne.

- Słup złamał się tuż u podstawy. Uderzenie musiało być silne - informują pracownicy pogotowania.

Usuwanie szkód i niezabezpieczanie słupa trwało kilka godzin. A co z kierowcą ciężarówki? Pojechał w siną dal.

 

Tekst i foto: Justyna Bajko

 

© 2007 Przegląd Lokalny