Numery archiwalne Przeglądu Lokalnego

2007 2008 2009 2010 2011 2012 2013 2014 

W aktualnym wydaniu:

Prosektorium na zaparcie

 

Lekarz pogotowia ratunkowego zrobił pacjentowi zastrzyk, wypisał receptę, zalecił dietę i lewatywę. - Jeśli to nie pomoże, proszę dzwonić do prosektorium – rzekomo miał powiedzieć zaskoczonej rodzinie...

 

Pan Damazy Kutyła nie jest okazem zdrowia: przeszedł udar, ma niedowład nóg i cukrzycę. Od kilku dni czuł się źle, nie jadł, nie pił, miał zaparcia. W niedzielę rodzina uznała, że najwyższy czas wezwać pomoc. Na przyjazd karetki czekała - jak twierdzi syn chorego, pan Mariusz - około 5 godzin, bo... życie pacjenta nie było zagrożone.

- Kiedy przyjechało pogotowie, ojcem zajął się sam pan Michał Ekkert (prezes spółki Szpital w Knurowie - przyp. red.) - opowiada nieobecny na miejscu syn, niezadowolony z przebiegu wizyty.

- Lekarz nie osłuchał ojca, nie sprawdził mu nawet tętna. Zrobił tylko zastrzyk i wypisał receptę. Równie schorowanej matce zalecił, żeby karmiła ojca kleikiem i zrobiła mu lewatywę - relacjonuje pan Mariusz.

Kiedy sąsiadka opiekująca się schorowanym małżeństwem zapytała lekarza, co robić, jeśli jego zalecenia nie przyniosą choremu ulgi, miała usłyszeć: - Proszę dzwonić do prosektorium.

- O co kaman? - pyta tytułem jednego z telewizyjnych programów zszokowany syn.

 

Więcej w najnowszym wydaniu PL

Wnuczkowie atakują

32 tys. zł wyłudził od 50-letniego mieszkańca Chudowa złodziej działający metodą „na wnuczka”, a w tym konkretnym przypadku –„ na siostrzeńca”. Z kolei 82-letnia knurowianka podarowała fałszywemu „wnukowi” 10 tys. zł

 

Metoda „na wnuczka” ciągle jest popularna wśród złodziei, bo też wciąż wiele osób jest na nią podatnych. Ofiarami wyłudzaczy pieniędzy wykorzystującymi ten sposób padają najczęściej osoby starsze. Tym bardziej interesujący jest przypadek mieszkańca Chudowa – mężczyzny w kwiecie wieku.

Jak podaje gliwicka policja, w zeszły czwartek, 13 listopada 50-latek odebrał telefon. Męski głos w słuchawce mówił do niego „wujku”. Po chwili zastanowienia chudowianin doszedł do wniosku, że jego rozmówca to zapewne siostrzeniec, który mieszka w Wielkiej Brytanii. Wujek nie widział krewniaka od 10 lat.

Mężczyzna wzięty za siostrzeńca poprosił o pilną pożyczkę, potrzebną mu – jak mówił – na okazyjny zakup domu w Niemczech. Jak zwykle w metodzie „na wnuczka”, pieniądze były potrzebne natychmiast. Nie było czasu na zastanowienie.

 

Więcej w najnowszym wydaniu

 

Husky ma się lepiej

2 tygodnie temu na prośbę naszych Czytelników zainteresowaliśmy się losem psa z ul. Słoniny. Wtedy inspektor z Towarzystwa Opieki nad

Zwierzętami uznał warunki bytowania czworonoga za skandaliczne. Od tamtej pory sporo się zmieniło. Na lepsze...

 

 

Jeszcze nie tak dawno przestrzeń życiową husky'ego z przydomowego ogródka przy ul. Słoniny ograniczał niespełna metrowy sznur. Zamiast chronić się przed deszczem w budzie, pies chował się pod drewnianym stolikiem lub w murowanym grillu. Nasi informatorzy utrzymywali, że zwierzę rzadko jest karmione przez właścicielkę, którą często wyręczają sąsiedzi. Pies nie był szczepiony.

Po naszej publikacji skontaktowała się z nami Czytelniczka, zainteresowana adopcją husky'ego. - Mam dom z dużym ogrodem i parę osób w rodzinie chętnych do spacerów z psem. Szkoda, żeby się męczył sam na jakiejś działce, lepiej by mu było u kogoś innego - pisała w e-mailu pani Izabela.

 

Więcej w najnowszym wydaniu PL

Pasowanie w pełnej gali

 

Pierwszaki z Miejskiej Szkoły Podstawowej nr 9 w Zespole Szkół nr 1 w Knurowie są pełnoprawnymi uczniami

 

Uroczystość pasowania na ucznia odbyła się w ubiegłą środę w Domu Kultury w Szczygłowicach. Na tę jedyną w swoim rodzaju okoliczność pierwszoklasiści przygotowali program artystyczny. Oprócz dzieci, ich rodzin, dyrekcji szkoły i nauczycieli, na święcie pierwszaków pojawili się włodarze miasta: prezydent Knurowa Adam Rams i zastępca prezydenta – Piotr Surówka.

Prezydent Rams na początku uroczystości skierował do uczniów kilka serdecznych słów. Życzył im samych dobrych ocen i miłych wrażeń w szkole, a ich rodzicom, aby mogli być dumni ze swoich dzieci.

 

 

MiNa

W imieniu pieszych

- Piesi nie mają lekko - twierdzi pan Ryszard. Knurowianin zaprosił nas na spacer po centrum miasta, podczas którego wskazał największe bolączki

 

Pan Ryszard (nazwisko do wiadomości redakcji) jest emerytem. Każdą wolną chwilę poświęca a to pracy na działce za cmentarzem, a to spacerom po mieście. Ostatnio zaprosił nas na wycieczkę po osiedlach 1000-lecia i Wojska Polskiego I, by wskazać największe bolączki pieszych.

 

Plac jak parking

Spotkaliśmy się o godz. 10.00 na ryneczku w Centrum Handlowym "Merkury". To jedno z ulubionych miejsc emerytów, którzy uwielbiają przesiadywać na ławeczkach, często doglądając wnucząt.

Przed placem stoi znak zakazu wjazdu za wyjątkiem wydanych zezwoleń. Pan Ryszard odniósł jednak wrażenie, że mało kto respektuje oznakowanie. Na dowód wskazał kolejne samochody, które parkują na placu nawet w miejscach do tego nie przeznaczonych.

- Kilka razy byłem świadkiem jak biegające za piłką dzieci były o włos od potrącenia przez wycofujące samochody - opowiedział emeryt.

Zastanawiał się, dlaczego nikt nie reaguje. Z błędu wyprowadził go zastępca prezesa Lokatorsko-Własnościowej Spółdzielni Mieszkaniowej, Andrzej Kołodziej.

- Wielokrotnie informowaliśmy Straż Miejską i Policję o łamaniu przepisów. Wobec kierowców wyciągane były konsekwencje karne, ale - jak widać - to mało. Nie wszyscy stosują się do znaków, nie wszyscy, którzy tu parkują, mają wydane przez nas zezwolenia. Z problemem mierzymy się od kilku lat i jak dotąd nie znaleźliśmy pomysłu, by go całkowicie rozwiązać.

Wiceprezes przyznał, że panaceum mogłoby być ustawienie szlabanu przy wjeździe na plac. Pomysł jednak upadł z uwagi na konieczność zapewnienia dojazdu dostawcom towaru do licznych punktów usługowych w Centrum Handlowym "Merkury".

- Liczymy na większą świadomość u kierowców - dodał Kołodziej.

 

Strefa pieszych

Z ryneczku ruszyliśmy w kierunku skrzyżowania ulic Kazimierza Wielkiego i Mieszka I. Pan Ryszard zauważył, że zanim miasto wyremontowało pierwszą z ulic, usiana była przejściami dla pieszych. Po remoncie zebry znikły, a piesi kluczą między przejeżdżającymi samochodami.

- Podejrzewam, że po remoncie na Mieszka I też pasów nie będzie - powiedział knurowianin.

Podobny problem wskazał nam na ul. Kapelanów Wojskowych, gdzie kilka razy uniknął potrącenia.

Naczelnik Wydziału Inwestycji Urzędu Miasta w Knurowie, Ewa Szczypka, przyznała, że ul. Kazimierza Wielkiego i Kapelanów Wojskowych pozbawione zostały pasów z prostej przyczyny - na ich wjazdach stanęły znaki informujące o strefie pieszych. Podobnie będzie z ul. Mieszka I.

Przypomnijmy. W strefie zamieszkania pieszy może korzystać z całej szerokości drogi i ma pierwszeństwo przed pojazdami, zaś dziecko użytkujące drogę nie musi być pod opieką. Kierowców obowiązuje zachowanie prędkości do 20 km/h. Mogą parkować wyłącznie w miejscach do tego wyznaczonych, zaś zostawianie samochodów w miejscu nieobjętym zakazem postoju jest niedopuszczalne.

Praktyka pokazuje, że z braku wystarczającej liczby miejsc parkingowych, kierowcy decydują się łamać przepisy, a – zdaniem pieszych - służby mundurowe nie zawsze przykładnie to karzą.

 

Szczerbaty szpaler

Z osiedla 1000-lecia zawędrowaliśmy na ul. Jedności Narodowej. Tam mieszka nasz przewodnik. Kiedy przyjechała do niego rodzina z Niemiec, nie mogła uwierzyć w widok samochodów parkujących na trawniku przy bloku.

- Tutaj kiedyś stały słupki - pan Ryszard wskazał nam chodnik prowadzący do Miejskiej Szkoły Podstawowej nr 7. - Ktoś wyłamał dwa z nich, żeby bezkarnie parkować na trawniku.

Problem wypłynął podczas jednego z zebrań osiedlowych. Przedstawiciele Urzędu Miasta obiecywali zająć się sprawą. Co z tego wyszło?

- Krótko po wyłamaniu plastikowych słupków zamontowano stalowe. Niestety, jeszcze beton nie zdążył stężeć, a mieszkańcy wyciągnęli je z chodnika - usłyszeliśmy w wydziale Gospodarki Komunalnej, Restrukturyzacji i Ochrony Środowiska. - Wydamy zlecenie firmie na montaż kolejnych. Nowe słupki powinny pojawić się jeszcze w listopadzie.

Z ul. Jedności Narodowej podeszliśmy w pobliże sklepu Aldi. Między marketem a pracownią artystyczną jest wąski skrawek ziemi na którym ktoś wytyczył ścieżkę z pojedynczych płyt chodnikowych.

Pan Ryszard często chodzi tamtędy na działkę. Przyznał, że w pochmurne i deszczowe dni, nie da się przejść ścieżką o suchej stopie. Piesi grzęzną w błocie.

Zwróciliśmy się w tej sprawie do przedstawiciela sieci sklepów Aldi. Do zamknięcia bieżącego wydania nie otrzymaliśmy jednak odpowiedzi.

Spacer z panem Ryszardem skończył się przy światłach na skrzyżowaniu ul. 1 Maja, Kosmonautów i Jęczmiennej.

- Dobrze, że na 1 Maja stanęły nowe światła - nie krył zadowolenia knurowianin. - Może dzięki temu chociaż tu piesi będą bezpieczniejsi.

 

Tekst i foto: Paweł Gradek

 

 

© 2007 Przegląd Lokalny