Numery archiwalne Przeglądu Lokalnego

2007 2008 2009 2010 2011 2012 2013 2014 

W aktualnym wydaniu:

W włos od tragedii

 

Torowisko kolejowe w Przyszowicach miało być dobrym miejscem na śmierć. To najprawdopodobniej tam 23-latek chciał popełnić samobójstwo. W ostatniej chwili powstrzymali go funkcjonariusze policji

 

 

Desperat o zamiarze popełnienia samobójstwa zawiadomił byłą dziewczynę. We wtorek około godz. 14 wysłał do niej sms, że chce się powiesić. Dziewczyna kilka godzin później powiadomiła zabrzańską policją. Mundurowi niezwłocznie rozpoczęli poszukiwania desperata.

- Działania dyżurnego oraz policjantów wydziału kryminalnego zabrzańskiej komendy doprowadziły do ustalenia, że poszukiwany znajduje się w Przyszowicach - informuje Komenda Miejskiej Policji w Zabrzu.

Niedoszłego samobójcę udało się odnaleźć dzięki sporządzonemu rysopisowi. 23-latka przewieziono do punktu medycznego. Tam zajęli się nim ratownicy medyczni.

 

jb

Klasyka, alternatywa i disco-polo

Lao Che

W myśl zasady "dla każdego coś miłego" Centrum Kultury zaprosiło do udziału w Dniach Knurowa m.in. klasyków rocka, utytułowany zespół polskiej sceny alternatywnej i gwiazdy disco-polo

 

Plac 700-lecia zatętni muzyką 20 i 21 czerwca. Wzorem ubiegłych lat Centrum Kultury postawiło na muzyczną różnorodność, by zaspokoić najwybredniejsze gusta.

- Rok temu zagrał u nas Ray Wilson z Genesis. Koncert został bardzo dobrze przyjęty, dlatego w tym roku poszliśmy za ciosem i zaprosiliśmy Electric Light Orkiestra - mówi dyrektor CK, Jerzy Kosowski.

- Myślę, że gdyby The Beatles byli jeszcze razem, graliby właśnie taką muzykę - tak John Lennon podsumował twórczość ELO.

Czasy świetności brytyjskiej grupy przypadły na lata 70. i 80. Któż nie zna hitów: "Rock 'n' Roll is king", "Don't bring me down" czy "Evil woman"? Koncert megagwiazdy ma być ukłonem w stronę starszego pokolenia, ale i młodym powinno się podobać. Zwłaszcza że ELO jest ponadczasowa. Łączy pop, rock z muzyką klasyczną i nie wzbrania się przed wpływami disco. Każdy jej występ aranżowany jest z wielką pompą i przepychem.

Przed ELO wystąpi Lao Che - kwiat polskiej sceny alternatywnej. Zespół ma na swoim koncie sześć albumów (w tym jeden koncertowy), kilkaset zagranych koncertów w kraju i zagranicą oraz wiele prestiżowych nagród.

Lao Che wykracza poza ramy poszczególnych stylów. Łączy rock, elektronikę, funk i hip-hop. Ostatnia płyta "Dzieciom" zachwyca swoją śpiewnością, melodyjnością oraz tekstami.

 

Więcej w papierowym wydaniu

Rekrutacja przedszkolaków

 

14 kwietnia zostały ogłoszone listy dzieci zakwalifikowanych i niezakwalifikowanych do knurowskich przedszkoli. Jednak na tym etapie "niezakwalifikowany" nie oznacza "nieprzyjęty"

 

 

Do naszej redakcji napływają sygnały od poirytowanych rodziców dzieci potencjalnych przedszkolaków. - Składaliśmy podania do trzech przedszkoli. Dlaczego nasz czterolatek nie zakwalifikował się do żadnego? - pyta jedna z mam.

Co prawda listy dzieci zakwalifikowanych i niezakwalifikowanych już zostały ogłoszone, jednak , jak dowiedzieliśmy się w Miejskim Zespole Jednostek Oświatowych, jest jeszcze za wcześnie na to, by podawać konkretne dane liczbowe na temat przyjętych i nieprzyjętych przedszkolaków. - Rodzice dzieci zakwalifikowanych w co najmniej dwóch przedszkolach (maksymalnie w trzech), byli zobowiązani do 17 kwietnia wskazać jedno z nich - informuje Barbara Telinga z MZJOś. - Po tej weryfikacji komisje rekrutacyjne ustalają ostateczne liczby dzieci przyjętych i nieprzyjętych. Wyniki zostaną ogłoszone 5 maja o godzinie 14.

Miejskie przedszkola dysponują 860 miejscami, z czego 551 jest już zajętych przez dzieci, które będą kontynuować edukację. Pula miejsc, na które trwa nabór, to 309.

 

Więcej w najnowszym wydaniu

 

Chcę żyć a nie być

 

W zeszłą środę w klubie "Gama" knurowski UTW zorganizował spotkanie z urokliwą poezją Emilii Kamińskiej, ludowej pisarki ubiegłego wieku, piszącej po polsku i śląsku

 

 

Była skromna, pracowita. Inspirację czerpała z codziennej prozy życia. Jej poezja wydobywała z tej codzienności ukryte piękno, metafizykę, uniwersalną mądrość. Uniwersytet Trzeciego Wieku organizując poetyckie spotkanie z twórczością Emilii Michalskiej odkrył przed słuchaczami prawdziwą perełkę.

Ludowa poetka i prozatorka urodziła się w 1906 roku w Pruchnej koło Cieszyna i z tą wioską związała swoje życie. Ukończyła jedynie 3 klasy szkoły powszechnej, jednak życiowej mądrości, widocznej w jej wierszach, mógłby jej pozazdrościć niejeden magister. Jej debiut literacki miał miejsce w czasopiśmie "Rola" w 1930 roku. Wydała kilka tomików wierszy, bajki, ballady, pastorałki, gawędy i utwory sceniczne. Pisała przede wszystkim gwarą. Spisywała też pieśni ludowe, porzekadła. Była ludowym człowiekiem renesansu - zajmowała się też koronkarstwem, rzeźbą w glinie, ludowymi wycinankami, malowała akwarele, obrazy olejne, na szkle. W 1975 roku za całokształt działalności otrzymała Złoty Krzyż Zasługi. Zmarła w 1997 roku. Szkoła podstawowa w jej ukochanej Pruchnej nosi jej imię. Na umieszczonej tam tablicy pamiątkowej widnieje cytat z jednego z jej wierszy: "Chcę żyć z nie być".

Jak to się stało, że twórczość podcieszyńskiej poetki zawitała w Knurowie? - Wnuk poetki, Józef Szuścik, mieszka w Knurowie - zdradza genezę spotkania Maria Szreter, członkini grupy teatralno-kabaretowej UTWuś stojącej za przedsięwzięciem.

 

Więcej w najnowszy wydaniu

Nasz księżoszek to był ksiądz!

Pamięć o księdzu Stefanie jest wciąż żywa. Dowodem wystawa w Izbie Tradycji

Goście wernisażu wystawy pt. "Mały Wielki Człowiek" w Izbie Tradycji zgodnie stwierdzili, że ks. Stefan Gruszka nie dzielił ludzi na lepszych i gorszych. W każdym upatrywał wartość

 

 

Mimo że od śmierci ks. Stefana Gruszki minęło ponad pół roku, dla Ewy Zamory, dyrektor Domu Pomocy Społecznej "Zameczek" w Kuźni Nieborowskiej, czas stanął w miejscu. O ks. seniorze opowiada jakby żył, bo - jak mówi - nadal czuje Jego obecność i pamięta Jego zasady: nigdy nie narzekać i uśmiechać się.

Ks. Stefan był z "Zameczkiem" od samego początku. Szybko zaskarbił sobie, co nie było łatwe, sympatię pensjonariuszy. Oprócz wiadomości o Bogu, przekazywał im, by byli życzliwi wobec siebie i pracowników.

- Nasz księżoszek - tak o nim zawsze mówiliśmy - wspomina pani dyrektor. - Nosił ze sobą taki woreczek, a w nim słodycze i cygarety dla naszych chłopaków.

W poniedziałek delegacja DPS-u przyjechała do Knurowa podziwiać pamiątki po ks. Gruszce, zgromadzone na wystawie w Izbie Tradycji.

Pomysłodawcom przedsięwzięcia, Stefanowi Karwatowi i Bogusławowi Szygule, udało się zebrać dokumenty związane z kapłaństwem byłego proboszcza parafii pw. św. Antoniego w Krywałdzie, zdjęcia, rzeczy osobiste (różaniec z relikwiami św. Jacka, książeczki do nabożeństw), a nawet maszynę do pisania, na której ks. senior w latach 80. wystukiwał ogłoszenia parafialne.

Wśród pamiątek znalazło się sporo podziękowań, m.in. od władz miasta, organizacji pozarządowych, z którymi kapłan współpracował, dowodów sympatii o zwykłych ludzi, ale też nagród, będących przypieczętowaniem działalności duszpasterskiej i społecznej.

Pamięć o człowieku to nie tylko przedmioty, to też obrazy utrwalone we wspomnieniach. Wernisaż skłonił gości do przytoczenia historii i anegdot związanych z posługą kapłańską ks. Stefana i Jego codziennością.

Kustosz Izby Tradycji, Bogusław Szyguła do dziś przechowuje w pamięci obraz ks. Stefana, jedynego duszpasterza z Knurowa uczestniczącego w otwarciu w ratuszu wystawy rzeźb z kościółka św. Wawrzyńca.

- Tak się później stało, że kopia Pięknej Madonny z Knurowa trafiła nie gdzie indziej, tylko do Krywałdu - podkreśla kustosz. - Co prawda drewniany kościółek oddaliśmy do Chorzowa, ale proszę zobaczyć, że w zamian dostaliśmy stamtąd najlepszych księży - m.in. właśnie ks. Stefana.

Tadeusz Musiał z Koła Łowieckiego "Cyranka" w Knurowie twierdzi, że kapłan był "chłopem nie do zdarcia". Nie bez powodu nadano Mu tytuł członka honorowego (w dotychczasowej historii koła tylko 3 osoby dostąpiły tego zaszczytu).

- Jak się mężczyźni spotykają w domku myśliwskim, to na stole zawsze coś musi stać - opowiada leśniczy Piotr Nieszporek. - Zanim ks. Stefan pierwszy raz do nas przyjechał, pochowaliśmy wszystko ze stołu. Przy samym poczęstunku rozmowa nie bardzo się kleiła. Ksiądz na nas spojrzał i powiedział: "Panowie, jak wy się chcecie napić wódki, to mi to nie przeszkadza. Ja nie mogę, bo dziś mam jeszcze mszę, ale papierosem poczęstować mnie możecie".

Na te słowa każdy palacz podsunął kapłanowi swoją paczkę, a rozmowa w końcu zaczęła się kleić. Zwłaszcza że ks. Gruszka lubował się w opowiadaniu anegdot i kawałów.

Leśniczy wspomina jeszcze jedną sytuację. Po powrocie z polowania zastał przy domku myśliwskim proboszcza siedzącego przy jednym stole i rozmawiającego z ówczesnym prezydentem Knurowa, Janem Kowolem.

- Chłopy, siedźcie i nigdzie mi się nie ruszajcie, bo muszę wam zdjęcie zrobić - powiedział Nieszporek. Kiedy ksiądz zapytał go, co znowu wymyślił, leśniczy odparł: - Muszę mieć zdjęcie księdza rozmawiającego z prezydentem z Lewicy. Przecież to ewenement!

Dziś na wspomnienie tamtych chwil Piotrowi Nieszporkowi łamie się głos. - Z Nim było jak w takiej piosence: "On z celnikami jadł, on nie znał kto to wróg..."

Stefan Karwat zdradził, co skłoniło księdza Gruszkę do zrobienia prawa jazdy. Podczas odwiedzin kolędowych zapytał głowę rodu, dlaczego nie chodzi do kościoła.

- A prawo jazdy ksiądz ma? - usłyszał i odpowiedział, że nie posiada.

- Jak ksiądz przyjdzie na kurs i zrobi prawo jazdy, zacznę chodzić do kościoła - Stefan Karwat przytacza warunek, jaki postawił przed księdzem instruktor nauki jazdy.

Kapłan ukończył kurs, zdał egzamin i... miał o jednego parafianina więcej.

Wiele lat później zatrzymała go Policja za zbyt szybką jazdę. Na pytanie, dokąd tak się spieszy, kierowca wyznał ze skruchą: "Panie, zgrzeszyłem".

- Albo nasz, albo ksiądz, bo ma różaniec przy lusterku - powiedział policjant do drugiego.

Skończyło się na pouczeniu.

Podobnych historii goście wernisażu przytoczyli jeszcze kilka. Z pewnością kustosz Szyguła opowie je kolejnym zwiedzającym wystawę, którą można podziwiać przez miesiąc.

 

pg

 

Majówka z LemONem

 

Najpierw udział i zwycięstwo w programie "Must be the music", później występy na festiwalach w Sopocie i Opolu, kilka nominacji do Fryderyków i nagród Eska Music Awards - tak w wielkim skrócie wyglądała droga na szczyt grupy LemON. 2 maja zespół Igora Herbuta zagra koncert w Domu Kultury w Szczygłowicach

 

 

LemON to nie tylko przebojowe kompozycje, w których prym wiedzie rockowe, gitarowe brzmienie, ale też nostalgiczne łemkowskie i ukraińskie zaśpiewy połączone z jazzową lekkością. Wizytówką zespołu jest charyzmatyczny wokalista Igor Herbut, który - jak mało kto na polskiej scenie - potrafi w zaledwie kilkuminutowej piosence przekazać spektrum emocji.

Kiedy świeżość zespołu dostrzegli jurorzy polsatowskiego show, a telewidzowie potwierdzili to w głosowaniu, przed LemONem otworzyły się drzwi do kariery. Grupa Igora Herbuta nie podzieliła losu sezonowych gwiazdek. Krótko po wygranej w "Must be the music" nagrała pierwszą płytę z autorskim materiałem. Krążek pokrył się platyną, a także zebrał kilka nominacji i prestiżowych nagród.

Potwierdzeniem komercyjnego sukcesu zespołu były występy na festiwalach w Opolu i w Sopocie.

Pod koniec ubiegłego roku LemON wydał drugą płytę pt. "Scarlett". Dla coraz większej rzeszy fanów było to nie lada zaskoczenie, zwłaszcza że oprócz piosenek po polsku, zespół nagrał też kilka utworów w języku łemkowskim. Powrót do korzeni był strzałem w dziesiątkę. Płyta znów pokryła się platyną i zdobyła nominację do Fryderyka 2014.

Z tym materiałem LemON zawita do Szczygłowic. 2 maja o godz. 19.00 zagra koncert w Domu Kultury. Nie powinno zabraknąć największych hitów: "Napraw", "Wkręceni", "Będę z tobą". Wierni fani na pewno nie będą zawiedzeni.

Bilety w cenie 50 i 55 zł można już nabyć w sekretariacie Domu Kultury w Szczygłowicach.

 

/pg/

Zapraszamy!

© 2007 Przegląd Lokalny